Nie wiem czy zauważyliście, ale mój blog jest właśnie w trakcie pewnego rodzaju metamorfozy. Nie jest to zaawansowany proces, aczkolwiek pozmieniałam parę rzeczy. Bardzo cieszę się, że mogę już poczuć zapach wiosny. Już wczoraj mówiłam dokładnie jak to mocno na mnie wpływa, ale nie mogę się powstrzymać, aby kolejny raz przypomnieć o tym, jak zmienia się pora roku.
Napisałam książkę. To znaczy jeszcze nie do końca, ale jestem w trakcie. Czuję, że to będzie bestseler na rynku! Wydaje mi się, że tytuł jest dość interesujący. "Szkoła manipulacji". Brzmi całkiem nieźle, ale co do fabuły, to jeszcze czeka mnie ciężka praca. Mam zamiar szlifować każde zdanie, tak, aby powstał tekst, który przyjemnie się czyta. Może nie jestem znakomitą pisarką, ale się staram. Trudno mi stwierdzić czy mi się udaje, wiec wkleję dla Was sam początek i poproszę o Wasze opinie ♥ Tylko szczerze :*
Nie opisuję tej historii z byle
jakiego powodu. Nie jest ich dużo, ale jednak istnieją i są
dobrymi argumentami na ryzyko. Nie chcę być kolejną autorką
zmyślonych powieści fantasy, lecz pragnę napisać coś
prawdziwego, opartego na faktach i ta książka jest tego
spełnieniem. Nie ukrywam, że nie będę grać fair, bo nikt nie
będzie, ale co do fabuły nie mam zamiaru kłamać. Każdy w jakąś
grę zawsze gra, ale nikt nie potrafi uczestniczyć w niej świadomie.
Jedną z nich jest ta, którą opisuję. To bardzo specyficzny i
ciężki pojedynek. Nic nie jest tu normalne i to jest właśnie
jedyne rozstrojenie tej sytuacji. Nigdy bowiem nie można
przewidzieć, czego doświadczymy, a już na pewno, nikt by się nie
spodziewał, że tak brutalnie można zderzyć się z
rzeczywistością, jak to ja tego doświadczyłam. A teraźniejszość
bywa naprawdę mocnym ciosem. Nie zdążysz się obejrzeć, a ktoś
wbije ci nuż w plecy i już na zawsze się pogrążysz. Ludzie tak
łatwo nie zapominają. Wypomną ci wszystko, nawet po latach. Nie
obchodzi ich, co czujesz i w jakiej sytuacji się znajdujesz. Odnajdą
idealny moment i wykorzystają twój słaby punkt, który wcześniej
bezbłędnie wykryją. Dlatego nie można nikomu ufać. Nawet komuś,
kto wciągnął cie w tę grę. I choć nigdy nie chcemy postawić
swojego pionka, to to dzieje się zbyt szybko, aby nad tym zapanować,
a początek jest najtrudniejszy. Ktoś, kto wyjawił ci tę
tajemnicę, wyrządził ci największą krzywdę, jaka może
zaistnieć. On sam nie zdawał sobie z tego sprawy. Ty też
przejrzysz na oczy dopiero po pewnym czasie, a tak naprawdę będziesz
odkrywał każdy element po kolei. Będzie jednak tak trudno, że jak
się w to wejdzie, nie ma odwrotu, drzwi pozostaną zamknięte i
trzeba będzie wytrwać w tym już na wieki. O wycofaniu się nie ma
mowy. I nawet jeżeli będzie się chciało zapomnieć, wyczyścić z
pamięci tę grę, to prędzej czy później to wspomnienie wróci i
zatrzyma w biegu życia, nie zważając na okoliczności. Jednak mimo
tego, iż nie powinniśmy tracić czasu, to trzeba się jednak trzy
razy zastanowić, zanim wykona się następny ruch. Ta wędrówka
pionka po planszy jest bardziej skomplikowana niż nam się wydaje.
Nie dość, że sami musimy być bezbłędni, to jeszcze nasza
ostrożność wystawiona jest na próbę. Jedyną więc radą
pozostaje analiza. Nie zależnie jaka, byle by każdego słowa,
czynności, spojrzenia. Wszystko to, co dzieje się wokół, musi być
przetrawione przez nasze umysły. Obserwacja jest tu najlepszym
określeniem. Nawet nie wiemy kto i kiedy, skupił się na nas
bardziej niż inni. Ważne jest także, aby myśleć o każdym
szczególe, rozważać różne opcje i skutki, a nie próbować
odnaleźć przyczyny.
Julia
mi się bardzo podoba. mam nadzieję, że dasz dalsze części. ;)
OdpowiedzUsuńpati.
Jejku, trafiłam tu przez bloga twojej kolezanki karmelowej, podoba mi się to, obserwuję i czekam na kolejne części:)
OdpowiedzUsuń(zykarifa.blogspot.com)
jak tylko napiszę kolejne części, to z chęcią udostępnię na blogu.
Usuńpozdrawiam, Julia ♥